Historia ≫ Historia parafii węgrowskiej wg ks. G.H. Knothe (1900)
Parafia ewangelicko-augsburska w Węgrowie, najstarsza w kraju naszym, dnia 27 czerwca r. b. zamierza obchodzić 250-letni jubileusz swego założenia i cieszy się nadzieją, że dzięki wezwaniu NPW. ks. superintendenta generalnego do współwyznawców, ten dzień pamiątkowy serdeczny i dźwięczny znajdzie odgłos i w innych parafiach krajowych, a zwłaszcza w Warszawskiej, która w ciągu prawie jednego i pół wieku pozostawała w "nieprzerwanej łączności" z macierzą swoją i przez ten czas sowicie odwdzięczała się jej moralnie i materialnie za pokarm duszy, jaki od niej otrzymywała, czy to w samym Węgrowie, czy też w Warszawie przez dojeżdżających do niej księży pastorów z Węgrowa.
Gdy podczas wojny trzydziestoletniej liczni ewangelicy, trudniący się rzemiosłem lub handlem, szukali i znaleźli schronienie w Polsce, lecz przez prawo księstwa Mazowieckiego pozbawieni byli możności budowania kościołów po miastach, gdzie osiadali, a zwłaszcza w Warszawie: prawdziwie wielkie wyświadczył im dobrodziejstwo książę Bogusław Radziwiłł założeniem parafii ewangelicko-augsburskiej w mieście Węgrowie.
Dla większości czytelników "Zwiastuna" sam Węgrów i parafia Węgrowska prawdopodobnie są ziemią obcą i nieznaną, dlatego to wobec uroczystości jubileuszowej postanowiliśmy skreślić obraz przeszłości parafii Węgrowskiej i zaznajomić łaskawych czytelników z niektórymi szczegółami tej przeszłości, o ile na to pozwolą szczupłe wiadomości, jakie nie uległy jeszcze zupełnej zagładzie, o ile pozwolą niezupełnie jeszcze zatarte ślady czasów dawno ubiegłych.
Miasto Węgrów, w guberni Siedleckiej, położone nad Liwcem, który wpada do Buga. O czasie założenia miasta nic pewnego nie wiadomo. Gdy Bolesław, książę Mazowiecki, około połowy XV wieku, ziemię Drohicką sprzedał Kazimierzowi, W. Ks. Litewskiemu, zatrzymał dla siebie miasto Węgrów z okręgiem; lecz Kazimierz wkrótce wydarł mu znowu ziemię Węgrowską. Odtąd rzeka Liwiec stanowiła granicę między księstwem Mazowieckiem a Litwą, i elekcję królów Polacy mieli odbywać pod miastem Liwem, gdzie dotychczas jeszcze znajdują się nad Liwcem szczupłe ruiny zamku królowej Bony, Litwini zaś pod Węgrowem, jako na krańcu dwóch państw.
Już w owym czasie miasto Węgrów, będące własnością rodziny Kiszków, stało się główną siedzibą "różnowierców podlaskich" oraz przybytkiem nauk. Ta też w r. 1565 odbył się pamiętny synod w sporze o chrzcie dorosłych, na który przybyło 47 księży ewangelickich i wielmożnej szlachty. Lecz pomimo licznych listów od braci z różnych stron kraju, zachęcających do jedności, i napomnień Anny z Radziwiłłów Kiszczyny, wojewodziny Witebskiej: "aby nic nowego stanowić nie ważono się, coby Pismu św. sprzeciwić się mogło"; spór ten religijny w ciągu sześciodniowych narad nie został rozstrzygnięty. I arianizm nawet w Węgrowie znalazł poparcie, gdyż Jan Kiszka, krajczy Litewski, któremu miasto zawdzięczało zaprowidowanie drukarni, był żarliwym jego zwolennikiem.
Wkrótce potem Węgrów stał się własnością Radziwiłłów. W roku 1630 książę Krzysztof Radziwiłł, marszałek W. Litewski, w Węgrowie założył zbór reformowany przy zbudowanym w tymże roku kościele drewnianym, obdarzając go: mieszkaniem i ziemią dla pastora. Dokument fundacyjny zaginął niestety. Starszy brat Krzysztofa, Janusz Radziwiłł, książę na Birżach, kasztelan wileński i hetman W. Litewski, w małżeństwie z Elżbietą Zofją, córką elektora brandenburskiego, miał syna Bogusława, który, wychowany w Genewie, był zwolennikiem wyznania helweckiego. Tenże Bogusław Radziwiłł w r. 1650 pod d. 14 czerwca nadał miastu przywilej, przez który, jak sam się wyraża, chciał uczynić to: "cośmy winni ochronie, obronie, wygodzie i pomnożeniu nabożeństwa ewangelickiego." Przywilej ten zapewnia cudzoziemcom w ogóle, a zwłaszcza ewangelikom, nie tylko "w potocznem ich życiu, przystojnem i poczwem, wszelaką wolność i swobodę a od postronnych ludzi ochronę i obronę," lecz przede wszystkim "ludziom nabożeństwa ewangelickiego, tak genewskiego, jako i augsburskiego wyznania, wszelką wolność w nabożeństwie i sumieniu, i wszystko to, co ku ozdobie, podporze i pomnożeniu pomienionych nabożeństw będzie należało, chcąc im pomagać do zbudowania zborów, zakładania szkół i szpitalów, owszem i do innych rzeczy, o potrzeby i ozdoby miasta duchowne jako i świeckie opierające się, kosztem swoim się przykładać".
I rzeczywiście książę Bogusław Radziwiłł odnowił pierwotną fundacją swego stryja dla zboru reformowanego w Węgrowie pod d. 14 kwietnia r. 1650 w zamku swoim Starawieś, o ośm wiorst od Węgrowa odległym. Dokument tej odnowionej fundacji również zaginął.
W tymże roku 1650 pod d. 25 czerwca, w tymże zamku Starowiejskim mieszkańcom ewangelicko-augsburskiego wyznania, nietylko Węgrowa, lecz i Warszawy z okolicą, nadał przywilej, dozwalający im odbywać nabożeństwa według przepisów swego wyznania w Węgrowskim kościele reformowanym do czasu możności wybudowania nowej świątyni dla reformowanego wyznania; poczem pierwotny kościół miał się stać wyłączną własnością zboru ewangelicko-augsburskiego wraz z gruntem i zabudowaniami. Zastrzegając sobie "jus patronatus", książę Bogusław jednocześnie obiecuje i dalszą pomoc przy zakładaniu szkół i szpitalów, wzywając zarazem do uzupełnienia uposażenia księdza z własnych środków. Sam zaś przeznaczył dla niego osobny dom z ogrodem, oraz trzysta złp. rocznie.
Córka księcia Bogusława, z małżeństwa z margrabiną Elizą Karoliną, Ludwika Karolina, zaślubiona 1684 r. Ludwikowi, drugiemu synowi elektora brandenburskiego, odnowiła, zatwierdziła i rozszerzyła wyżej przytoczone przywileje, ponieważ oryginały pierwotnych fundacji "podczas przeszłych wojennych mieszanin poginęły:" dla zboru augsburskiego w Berlinie, dnia 5 sierpnia 1687 r. z podwyższeniem zarazem dochodu pastora na złp. czterysta, które z intrat albo dzierżawy mytnej miejskiej majętności Zabładowskiej miały być wypłacane "wiecznemi czasy;" a "zaręką," że zasiłek ten regularnie będzie wydawany pastorowi augsburskiemu, miały służyć 1600 złp., które margrabina jednocześnie wniosła na majętność swoją "Zabłudów, a osobliwie na folwark Malinki z włością do niego należącą," w powiecie Grodzieńskim. - Dla zboru zaś reformowanego przywilej został odnowiony w Brzegu pod dniem 27 października 1698 r. - Oryginały odnowionych tych fundacji mają być w posiadaniu synodu Litewskiego; co do pierwszej, odnoszącej się do zboru augsburskiego, niewiadomo przytem, czy znajduje się w Birżach, Słacku czy Wilnie, a może nawet w aktach Sądu Drohickiego.
Chociaż w swoim "liście wieczystym" margrabina Ludwika Karolina "powołuje przed straszny Sąd Boży każdego z potomków i sukcesorów swoich, któryby ten jej zapis przeciwnem jakiem tłómaczeniem odmieniać i zatłumiać chciał," Węgrowski pastor augsburski jednak w ciągu zaledwie tylko jednego wieku otrzymywał ten zasiłek. W r. 1778 wypłacany jeszcze był przez seniora Kanota w Zabładowie. Od roku zaś 1779-1789 ówczesny ks. Goburek (1779-1822) pobierał regularnie czterysta złp. od synodu Litewskiego, któremu je odtąd wypłacał dom Radziwiłłów. Od r. 1789-do św. Jana 1799 r. potrącano w różnej ilości pewne kwoty (jak świadczy synod litewski w Wilnie 20 lipca 1799 r.) tytułem "podatku oliwnego do skarbu publicznego monarchicznego." Od r. 1799 do św. Jana 1808 r. z 400 złp. strącano złp. 186; a od tego czasu nie już nie płacono. - Odnosił się wprawdzie ks. Goburek dla poszukiwania zaległości do Stefana Ręczyńskiego, seniora Wileńskiego oraz do Prześwietnego synodu litewskiego konfesji helweckiej w Izabelinie pod datą 6 lipca 1818 r., lecz usiłowania jego zostały bez skutku, nie dano mu nawet odpowiedzi.
Istniał też fundusz na szpital Węgrowski, wypłacany przez synod litewski, lecz i ten odpadł od r. 1779, w którym ostatni pastor reformowany Kopycki opuścił Węgrów. - Również była donacja w Terespolu po W. Flemmingu, a później po księciu Czartoryskim, lecz i ta nie była odzyskaną; a teraz nawet niema śladu, czy kiedykolwiek w posiadaniu parafii był dokument jaki, odnoszący się do tej donacji.
Przeto zbór ewangelicko-augsburski w Węgrowie z pierwotnej fundacji posiada jedynie ziemię w ilości 20 morgów, na której znajdują się: cmentarz, kościoły i inne zabudowania parafialne.
Łączność ewangelików augsburskich węgrowskich z warszawskimi, zastrzeżona już w pomienionych wyżej aktach fundacyjnych, wyraziła się nietylko w tem, że warszawianie dla nabożeństwa i czynności religijnych przyjeżdżali do Węgrowa, a później pastor od czasu do czasu udawał się do Warszawy, aby tam odprawić nabożeństwo i odbywać czynności; lecz głównie w troskliwej opiece i bratniej pomocy moralnej i niemniej materialnej, jakich mały i ubożuchiny zbór Węgrowski doznawał od jednocześnie zawiązującego się i szybko wzrastającego liczebnie i pod względem dobrobytu zboru Warszawskiego. Nie więc dziwnego, że wkrótce seniorowie zboru Warszawskiego kierowali wszystkiemi sprawami parafialnemi, a miejscowi starsi zboru Węgrowskiego chętnie ustępowali na drugi plan i we wszystkiem nietylko zgadzali się z rozporządzeniami seniorów Warszawskich, ale owszem częstokroć sami zasięgali ich rady, lub upraszali o wyraźną instrukcję dla swego postępowania.
Tak zaraz na początku z inicjatywy warszawian wybrano starszych, którzy złożyli hołd księciu Bogusławowi i podziękowali piśmiennie i ustnie za dobrodziejstwo fundacji zboru. Opis tego uroczystego aktu z 1650 r. także zaginął podczas zamieszek krajowych. Zborownicy warszawscy w tymże roku przedstawili księciu Bogusławowi życzenie, że chcieliby mieć za duszpasterza w Węgrowie ks. Jonasza Columbusa, pastora w Nowejwsi nad Bugiem, a książę przychylnie skłonił się do ich prośby i rozkazał sporządzić wokację, którą zatwierdził w Starowieś pod dniem 5 kwietnia 1651 r.
Pierwszym pastorem zboru ewangelicko-augsburskiego w Węgrowie, jak już wspomnieliśmy, był ks. **Jonasz Columbus**, który w 1650 r. w pierwszą niedzielę adwentu odprawił tu pierwsze nabożeństwo; tym sposobem zbór wstąpił w użytkowanie praw, przywilejem księcia Bogusława nadanych. Ks. Jonasz Columbus, rodem Sas, poprzednio był pastorem w Sławatyczach, następnie w Piaskach pod Lublinem i ostatnio w Nowejwsi nad Bugiem, skąd powołany został do Węgrowa. Czy zaraz po pierwszem nabożeństwie stale osiadł w Węgrowie, nie wiadomo; w każdym razie w r. 1658 pełnił tu obowiązki pastora, gdyż dnia 14 maja t. r. podpisana została umowa między pastorami, reformowanym i augsburskim, co do porządku i czasu nabożeństw obu wyznań. Z podpisów pastorów pod tym dokumentem: "Matthias Apollos Sterzyński der polnischen Gemeinde zu Wengrow verordneter Pastor. mp." i "Jonas Columbus der teutschen Gemeinde zu Wengrow verordnoter Pastor"- wnioskować można, że pastor reformowany miewał kazania w języku polskim, augsburski zaś w języku niemieckim.
Według tej umowy w każdą niedzielę lub święto o 6 1/2: zrana rozpoczynało się nabożeństwo w języku niemieckim (dla ewangelików augsburskich), o 8 1/2 zaś w języku polskim (dla reformowanych). Na kazanie nieszporne niemieckie dzwoniono o dwunastej, na polskie o godzinie drugiej po południu. Nabożeństwa w tygodniu odbywały się o godzinie siódmej zrana: polskie w środy i piątki, niemieckie zaś we wtorki i czwartki. Pogrzeby osób wyznania augsburskiego przedewszystkiem musiały być zameldowane u księdza reformowanego. Na kopii powyższej umowy spotykamy też pierwszy ślad jedynej dotychczas zachowanej pamiątki z czasów założenia parafii, t. j. pieczęci parafialnej, przedstawiającej w środku krzyż gotycki, z gwoździami wystającymi u podstawy krzyża i u obu ramion; po prawej stronie krzyża- korona cierniowa, po lewej-kielich i wstęga z literami I. N. I. I. Nad krzyżem, ponad obłokami na małym owalu, dochodzącym do brzegu, napis łaciński: O. S. TRINITAS SALVA NOS. Od obu końców tego owalu rozchodzi się pasmo, okalające brzeg pieczęci, z napisem: D: E: L: GEM: U: A: C: Z: WENGROW. SIEGEL. U: ZIECKERCK. 1651.
Do którego roku ks. Columbus pracował w parafii Węgrowskiej, dokładnie nie wiadomo. Książę Bogusław Radziwiłł w wokacji jego następcy, de d. 1. Novembris 1660, wspomina, że z powodu zejścia "przed kilku laty" dotychczasowego kaznodziei i duszpasterza Jonasza Columbusa parafia Węgrowska zawakowała i z powodu rozruchów wojennych dotychczas nie mogła być obsadzoną. Stosownie do prośby zborowników warszawskich, powyższą wokacją zatwierdzony został przez nich przedstawiony księciu Bogusławowi:
Erdman Lehmann, któremu książę prócz wolnego miejsca aż do lepszych czasów, przeznacza ze swoich środków pięćdziesiąt talarów rocznie i włókę ziemi. W tymże 1660 r. książę Bogusław własnoręcznie podpisanym aktem pozwolił pastorowi Węgrowskiemu dojeżdżać do Warszawy.
Wkrótce potem, mianowicie 1664 r., dobra Radziwiłłowskie drogą donacji, z której jednak wykluczone są grunta, na których znajdowały się: kościół z cmentarzem, oraz domy zamieszkane przez księży pastorów, przeszły do rodziny Krasińskich. - Następcą Erdmana Lehmana był niejaki:
Tyreus, rodem z Wielkiej Polski. Śladów jego działalności niema żadnych, również niewiadomo, jak długo urzędował w Węgrowie. - To samo stosuje się do jego następcy:
Matthiasza Rosentrettera. Ten umarł w Węgrowie, lecz dziś już nie wiadomo kiedy. - Dnia 26 lipca 1677 r. przez starszych zborów Węgrowskiego i Warszawskiego powołany został na pastora do Węgrowa:
Marcin Oloff, który w Węgrowie urzędował do roku 1690. W tymże czasie, mianowicie w r. 1685, stąd objeżdżał i parafię w Piaskach pod Lublinem. W r. 1690 przeniósł się do Sławatycz; ale i tu ciężko prześladowany, chętnie przyjął wreszcie wokację na kaznodzieję przy kościele św. Wojciecha i Marii panny w Toruniu r. 1694, gdzie umarł dnia 29 sierpnia 1715 r. po 38-letniej służbie pasterskiej. On to wraz z innymi opracował polski śpiewnik, wydany w r. 1672, on też przerobił pieśń Herbinjusza: "Nie puszczą Cię, Jezu mój". - W r. 1691 pastorem Węgrowskim został:
Krzysztof Grabowski, który jednak już po upływie roku przeszedł do Brandenburgii; na świadectwie przy jego wyjeździe, przez starszych zboru Warszawskiego mu wydanem 28 czerwca 1602 r., było napisane: "Starsi i przełożeni biednego, uciśnionego i zmniejszającego się zboru Warszawskiego. Nieodm. Augsb. Konfesji." - Miejsce Krzysztofa Grabowskiego w 1602 r. zajął brat jego:
Andrzej Grabowski, o czem świadczy księga kościelna parafii Węgrowskiej przez niego rozpoczęta, służąca do zapisywania krótkiemi notatkami dopełnionych ślubów, chrztów i pogrzebów, która jednak nie przechowuje się, jakby oczekiwać wypadało, w archiwum parafii Węgrowskiej, lecz w Warszawie. Kilkakrotne usilne prośby starszych zboru Węgrowskiego o zwrot, dla wzięcia kopii, do Warszawy zabranego oryginału pozostawiono swego czasu bez wszelkiego skutku; natomiast przysłano drugą księgę z kopiami, sięgającemi do r. 1769, które, według notatki na pierwszej karcie, są pisane przez p. Lenth, pisarza kościelnego w Warszawie, a oryginały ich znajdują się w Warszawie "w tak zwanej księdze czerwonej. Wiarygodność tych kopii wątpliwa, nie są bowiem przez nikogo poświadczone. Według tej księgi pierwsza para małżeńska, której ks. Andrzej Grabowski dał ślub 14 stycznia 1698 r., była ze zboru Warszawskiego, mianowicie: "Gottfried Rautenberg, kupiec z Warszawy, z wdową Urszulą Selmeider."- Lecz i Andrzej Grabowski już w 1694 r. opuścił Węgrów, przenosząc się do Sławatycz. Następnego roku do Węgrowa powołany został:
Fryderyk Metellus. W czasie jego urzędowania, mianowicie w roku 1695, aktem podpisanym przez starszych zboru Warszawskiego, Jana Klempmanna i Gottfrieda Rautenberga, uchwalono, aby w stałych terminach obchodzono w Węgrowie komunię św., celem ułatwienia warszawianom przystępowania do sakramentu. - Następcą Fryderyka Metellusa w r. 1700 był:
Jakób Surmiński, pierwotnie kantor w Nordenburgu w Prusach, następnie nauczyciel w Słucku, ordynowany w Królewcu. Ks. Surmiński umarł w Węgrowie dnia 23 stycznia i tu pochowany dnia 30 stycznia 1714 r.- Następca jego:
Jerzy Abrahamowicz, rodem z Prus, był poprzednio nauczycielem w swojem mieście rodzinnem. Do Węgrowa powołany został we wrześniu 1714 r., ale już 7 kwietnia 1720 r. i jego powołano do Sławatycz i Piasków, a w niedzielę Trójcy św. tegoż roku w Węgrowie miał kazanie pożegnalne. Abrahamowicz na metryce ślubnej, wydanej w pierwszym roku jego urzędowania w Węgrowie, podpisał się: "Pastor p. t. Varsoviensis et Vengroviensis, - Jego następca:
Jan Fryderyk Bachstrom, wielkopolanin z Rawicza, poprzednio był profesorem nadzwyczajnym przy gimnazjum w Toruniu, a dnia 31 maja 1720 r. został powołany do Węgrowa i dnia 19 czerwca t. r. ordynowany przez ówczesnego seniora I. A. O. Wielkopolskiego; pierwsze zaś nabożeństwo w Węgrowie odprawił w siódmą niedzielę po Trójcy św. W roku 1724, po zamknięciu w miesiącu styczniu kościoła Węgrowskiego, Abrahamowicz zmuszony został do opuszczenia miasta i udał się do Warszawy; tam zaś przebywał przez rok cały w domu ambasadora pruskiego, potem został kapelanem gwardii. Na tem stanowisku udało mu się przy Dworze poprzeć sprawę parafii Węgrowskiej, skutkiem czego po upływie dwóch lat uzyskał znowu pozwolenie na otworzenie kościoła. Lecz ponieważ nienawiść przeciwko niemu nie ustawała, był on jednak zmuszony we wrześniu 1728 r. zrzec się urzędu pastora Węgrowskiego i administratora zboru Warszawskiego i wyruszył z wojskiem, wówczas wyprawionem do Saksonii. W owym czasie, t. j. w latach między 1721 a 1728 r., dwa wielkie dzwony, znajdujące się w kościele Węgrowskim, miały być gwałtem zabrane za sprawą ówczesnych jezuitów, czy też konfederatów; jeden z nich ma się znajdować w Janowie, a drugi z napisem: "Jacob Gern"-w Łucku.
Już 12 czerwca 1728 r. powołany był na pastora Węgrowskiego:
Jerzy Rausch, rodem z Kronsztadtu, w Siedmiogrodzie, który, po ukończeniu studiów teologicznych, przebywał czasowo w Toruniu, skąd przybył do Węgrowa. Po ordynacji, 8 lipca w Brzegu odbyłej, przez Laurentyna Puschmana, seniora konsystorza księstwa Brzeskiego, przyjechał wprawdzie do Węgrowa, lecz wkrótce musiał znowu ustąpić i dopiero następnego roku (1729) odbyła się uroczysta jego introdukcja w XVII niedzielę po Trójcy św.
Dnia 16 czerwca 1761 r. spłonęły plebania i dom szkolny w Węgrowie, i ks. Rausch przy pożarze znaczną poniósł stratę. Na tę wiadomość zbór Warszawski, z inicjatywy bankiera Teppera, postanowił wybudować w Węgrowie nowy dom dla pastora i temuż wynagrodzić poniesioną stratę. Na ten cel zbierano ofiary; oprócz tego rozesłano wezwania do parafian, zredagowane przez samego bankiera Teppera. W latach 1762 i 1768 rzeczywiście wystawiono w Węgrowie murowaną plebanię kosztem zboru Warszawskiego. Plebania ta dotychczas istnieje.
Ks. Rausch umarł w Warszawie, w domu ambasady pruskiej, dnia 23 marca i pochowany 26 marca 1762 na cmentarzu przy Szpitalu ewangelickim. - Dnia 19 sierpnia tegoż roku przez seniorów zboru Warszawskiego Teppera i Gentscha powołany został do Węgrowa:
Krzysztof Grzegorzewski, rodem z Gregersdorfu w Prusach, który dotychczas był nauczycielem w mieście Bischofswerder. Po egzaminie, odbytym w konsystorzu Królewieckim dnia 15 i dokonanej tamże w Królewcu dnia 17 września 1762 r. ordynacji, Grzegorzewski odprawił pierwsze nabożeństwo w Węgrowie w XIX niedzielę po Trójcy św.
Tymczasem od początku XVIII wieku nietylko liczba zborowników Warszawskich znacznie się powiększyła, lecz i przy Dworze w r. 1738 zostały utworzone dwie posady kapelanów ewangelicko-augsburskich przy gwardii: jeden kapelan niósł posługę duchowną dla konnicy, a drugi dla piechoty, a nabożeństwa odbywały się co niedziela, przez jednego kapelana odprawiane w koszarach, a przez drugiego w domu ambasadora pruskiego; wskutek czego i zborownicy warszawscy mieli sposobność do słuchania Słowa Bożego w każdą niedzielę. A jednak pastor Węgrowski i teraz, jak dawniej, dwa razy do roku przyjeżdżał do Warszawy dla udzielania komunii św. i spełniania innych czynności kościelnych.
Jeszcze pomyślniejszy obrót wzięły sprawy zboru warszawskiego, gdy, za staraniem bankiera Teppera, prawdopodobnie niezadługo po roku 1760, na tak nazwanem "Starostwie", na gruncie ambasady duńskiej wystawiono osobny dom modlitwy, i gdy wkrótce potem ambasador duński powołał na stałego kaznodzieję Mag. Jana Jakóba Scheidemantla, który w czerwcu 1767 r. odprawił pierwsze nabożeństwo publiczne. W połowie zaś następnego już roku na ogólnem zgromadzeniu zborowników postanowiono prosić króla duńskiego o pozwolenie, żeby kaznodzieja ambasady duńskiej mógł zarazem pełnić i obowiązki pastora ewangelicko-luterskiego zboru Warszawskiego. Ale jednocześnie, t. j. na tem samem zgromadzeniu, także przedstawione zostało zażalenie Węgrowskiego pastora Grzegorzewskiego, że skutkiem odprawiania nabożeństw i odbywania czynności przez Scheidemantla, jego własne dochody znacznie się zmniejszyły.
Dopiero we września 1774 r. ogólne zgromadzenie zborowników warszawskich, na skutek wiadomości, że ks. Grzegorzewski z powodu uszczuplonych dochodów nie chce pozostać w Węgrowie, postanowiło wysłać do Węgrowa deputację, składającą się z panów: Piotra Teppera, Buchwalda i Horna, która po powrocie, na następnem ogólnem zgromadzeniu, w listopadzie tegoż roku, oznajmiła zborownikom, że ks. Grzegorzewski stanowczo zamierza opuścić Węgrów. W istocie ks. Grzegorzewski, będąc 8 grudnia 1775 r. powołanym na pastora do Garnsee w Prusach, dnia 6 stycznia 1770 r. wypowiedział pożegnalne kazanie w kościele Węgrowskim.
W drugiej połowie XVIII stulecia rozpoczyna się najsmutniejszy okres dziejów nieszczęśliwego zboru Węgrowskiego. W r. 1779 spłonął drewniany kościół na cmentarzu, zbudowany w roku 1680, jak głosi wieść, za sprawą jezuitów, którzy poprzednio już z niego zabrali dzwony. W tymże roku na poprzedniem miejscu pośpiesznie zestawiono drugi kościołek drewniany ze spichlerza, nabytego w Starowieś i przeniesionego do Węgrowa, gdyż pozwolenie na wystawienie nowego kościoła było udzielone tylko pod złośliwym jezuickim warunkiem, że kościół musi być wystawiony w ciągu jednej doby. Kościołek ten od czasu wykończenia nowego murowanego kościoła używa się na kaplicę pogrzebową. A biegiem czasu wprawdzie chylił się on coraz bardziej ku upadkowi, dzięki jednak ofiarności niektórych zborów krajowych, a zwłaszcza Warszawskiego, przed piętnastu laty gruntownie został odrestaurowany i zaopatrzony w nowy dach. Prawda, że wnętrze kościołka i teraz jeszcze świeci politowania godnem ubóstwem i nagością: podłoga ułożona z gołej cegły, pod oknem, wprost drzwi wchodowych, z cegły ułożone wzniesienie służy za ołtarz, na którym niema ani obrazu, ani krzyża z męką Pańską; na środku stoi tylko katafalk; w wieżyczce na dachu niema dzwonów.
Niezadługo po wyjeździe księdza Grzegorzewskiego zbór Węgrowski został zaniepokojony wewnętrznymi zatargami, których główną przyczyną okazał się kandydat Bleibtroa Wille (alias: Daniel Bleibtreu), bez wokacji przysłany do Węgrowa przez bankiera Teppera. Wille z jednej strony nadużyciami, jakich się dopuszczał, z drugiej strony kilkakrotnemi skargami i niesłusznemi wymaganiami przez dłuższy czas niepokoił oba zbory, Węgrowski i Warszawski, nie chcąc ustąpić z Węgrowa, ale owszem nieustannie alarmując nietylko kolegium warszawskie, lecz i synody prowincjalne coraz nowymi memoriałami i listami. Kolegium warszawskie przeto zwróciło uwagę starszych węgrowskich na to, że pastor Węgrowski, który nie był poprzednio zatwierdzonym przez kolegium warszawskie, nie może pobierać rocznej pensji 400 złp., pochodzącej z majątków Radziwiłłowskich. - Kandydatowi Wille zaś polecono, aby natychmiast opuścił plebanię węgrowską, a reformowanemu pastorowi Kopyckiemu, żeby klucze od plebanii, gdyby jemu były oddane, wręczył starszym zboru augsburskiego.
Dnia 15 grudnia 1778 r. starsi węgrowscy przy zawiadomieniu o spełnieniu otrzymanego polecenia donoszą kolegium zboru warszawskiego, że Wille przy pomocy pastora Cerulli, który go legitymował jako pastora Węgrowskiego, ze skarbu Radziwiłłowskiego odebrał 300 zł, oraz 400 złp. za rok 1778 za pośrednictwem reformowanego pastora Kopyckiego, zarazem usilnie proszą o przysłanie delegatów dla uporządkowania spraw wewnętrznych zboru Węgrowskiego.
Dnia 26 grudnia t. r. ci sami starsi zawiadamiają kolegium warszawskie o tem, że Bleibtreu (alias Wille) wyjechał do Litwy, oddawszy klucze od plebanii wraz z zegarem do rąk reformowanego pastora ks. Kopyckiego, który odmówił wydania tych rzeczy. "Jednocześnie komunikują list pastora Gotfryda Lescke, zawiadamiający o rychłym jego przyjeździe do Węgrowa dla objęcia obowiązków pasterskich na mocy dekretu konsystorskiego.
Że zaś ksiądz Kopycki i na wezwanie kolegium warszawskiego nie oddał kluczów, przeto kolegium wraz z powtórnym listem do księdza Kopyckiego, przesłało starszym węgrowskim upoważnienie, ażeby w razie dalszego oporu ze strony ks. Kopyckiego, zawezwawszy tegoż jeszcze raz, siłą kazali otworzyć drzwi plebanii i protokularnie przyjęli w depozyt przez kandydata Bleibtreua w plebanii pozostawione rzeczy. Co zaś do pastora Lesckego, to kolegium zaleca, gdyby się pojawił, wzbronić mu wstępu do plebanii, oraz spełniania czynności kościelnych; dodając, że dekret, na który się Lescke powołuje, wątpliwy, gdyż nie było kadencji konsystorskiej, a chociażby i nawet była, to "ani Konsystorz, ani synod nie mają prawa mieszać się do wewnętrznych spraw zboru."
Dnia 19 stycznia 1779 r. Bleibtreu (alias Wille) wrócił do Węgrowa i zamieszkał u pastora reformowanego, który zaraz po przyjeździe wręczył mu przechowane u siebie klucze. Lecz gdy starsi węgrowscy, otrzymawszy wyżej wspomniane upoważnienie, przybyli do domu pastora reformowanego, okazało się, że Bleibtreu tegoż dnia rano wyjechał do Warszawy, a żona jego oświadczyła, że jej mąż zabronił wydać klucze. Przeto, zabrawszy z domu ks. Kopyckiego zegar, natychmiast przystąpili do wykonania otrzymanego z Warszawy polecenia i pod dniem 29 stycznia donoszą, że postąpili "według rozkazu Prześwietnej Rady kościelnej w Warszawie."
Po załatwieniu tych spraw "usunięcia uzurpatorów", kolegium kościelne warszawskie wzywa starszych zboru Węgrowskiego, aby na dzień 19 lutego 1779 r. przysłali do Warszawy dwóch delegowanych, zaopatrzonych należnem upoważnieniem, "dla uregulowania tak potrzebnej i ważnej sprawy powołania do Węgrowa nauczyciela" (t.j. pastora). Delegowano przeto Karola Henryka Rambacha i Marcina Krausego, "miejscowych obywateli i piekarzy."
Ci delegowani 19 lutego przedstawili kolegium kościelnemu zboru warszawskiego "dokument umowy, którego oryginał po uroczystej z obu stron konfirmacji złożony został do archiwum zboru ewangelickiego w Warszawie. "- Umowa ta "ku trwalszemu ugruntowaniu i przywróceniu porządku na zasadzie przywilejów i nierozerwalnej łączności" stanowi następujące:
Ad 1. Przez zbór Węgrowski corocznie zbierane złp. sto mają być użyte na zdarzające się wydatki. Jeśli Bóg dopomoże zborowi Węgrowskiemu, to tenże ze swej kasy dobrze zasłużonemu nauczycielowi (t. j. pastorowi) może dołożyć.
Ad 2. Zbór Warszawski nadal z przyjemnością płacić będzie nauczycielowi węgrowskiej szkoły rocznie złp. sto, aby pokazać zborowi Węgrowskiemu, jak wielce rad według wszelkich sił przyczynić się do jego dobra. Kolegium kościelne wyda nauczycielowi instrukcję, jakoteż dla szkoły w ogóle potrzebny regulamin. Zbór Węgrowski w miarę sił, jakich Bóg mu da, ze swej strony oprócz fury drzewa także się przyczyni do odpowiedniego pewnego utrzymania jego (t. j. nauczyciela), gdyż od dobrej szkoły zależy dobro Węgrowa, jak i każdego miasta.
Ad 3. "Co do 1200 złp., straconych wskutek poprzednich nieporządków, to kolegium kościelne nie może oświadczyć, że zdoła wyjednać niezawodny zwrot takowych, gdyż jest więcej niż prawdopodobne, że przy największych staraniach nic nie wskóra."
Ad 4. "Zato kolegium kościelne zapewnia, że użyje najodpowiedniejszych środków ku temu, ażeby złp. czterysta z Zabłudowa regularnie corocznie były wpłacane do Węgrowa".
Ad 5. "Pokoje plebanii położone po prawej stronie od wejścia mają służyć na mieszkanie dla pastora; pokój zaś z komorą po lewej stronie pozostanie nie zajęty i do zupełnej dyspozycji zboru Warszawskiego, a starsi węgrowscy przechowywać będą klucze do takowego."
Ad 6. "Ponieważ zbór Warszawski użytkowanie z domu zostawia zborowi Węgrowskiemu, przeto zbór Węgrowski koszta reperacji, których potrzebę uznają starsi węgrowscy, pokryje z wyznaczonych corocznie złp. stu".
Ad 7. "Zbór Warszawski z prawdziwą radością corocznie na uposażenie pastora przeznaczone złp. sześćset, zacząwszy od 1 marca, nadal bez przerwy płacić będzie, i aby dać dowód swych dobrych chęci, we wszystkiem możebnem okazać się przychylnym zborowi Węgrowskiemu, wobec przykrego jego położenia, sam ze swej kasy pokryje koszta przyjazdu do Węgrowa pastora, który będzie powołany."
Ad 8. "Podatki, podymne i czynszowe pokryje zbór ewangelicki w Warszawie w ilości złp. trzydziestu i groszy sześciu."
Ad 9. "Na przywrócenie dawnego zwyczaju, żeby każdy gospodarz miesięcznie płacił pół złotego do kasy, zgadza się kolegium kościelne i postanawia rychłe przywrócenie tej nader słusznej składki."
Ad 10. "Ponieważ przywileje i fundacje Grodzieńskie nie o tem nie wspominają, i byłoby przeciwnem wolności chrześcijańskiej: przymuszać zbory, okazuje się niemożebnem pisać do Jego Książęcej podskarbiego v. Tyzenhausena, ale owszem będzie pożyteczniej, jeśli starsi węgrowscy napiszą do teraźniejszych przełożonych zborowników grodzieńskich, polecając nowego swego: nauczyciela (pastora) ich miłości i zaufaniu, jakie zawsze nauczycielowi (pastorowi) węgrowskiemu okazywali."
Ad 11. "Kolegium kościelne wyda powołanym kaznodziejom instrukcję co do obowiązków, jakie mają spełniać."
Ad 12. "Kolegium kościelnemu przez prześwietny wydział teologiczny w Królewcu jak najlepiej rekomendowany wielebny i uczony pan Krzysztof Filip Goburek został powołany, wokacja przez deputatów w imieniu zboru Węgrowskiego podpisana i przez kolegium kościelne w imieniu zboru Warszawskiego"
"Z zapewnieniem wszelkiego możebnego bratniego i chrześcijańskiego wsparcia zbór ewangelicki w Warszawie zastrzega sobie co następuje:
1. że zbór Węgrowski w przyszłości między kandydatami, których mu przedstawi zbór Warszawski, będzie miał wolny wybór. Starsi zboru Węgrowskiego wystawią wokację i przedstawią ją kolegjum kościelnemu do podpisu, zanim powołanemu będzie przesłana;
2. żeby, w razie nieobecności urzędującego pastora ewangelickiego zboru Warszawskiego, kaznodzieja zboru Węgrowskiego raz do roku w oznaczonym czasie przyjechał do Warszawy dla odbycia komunji polskiej;
3. żeby, w razie wakansu w Warszawie, zbór ewangelicki w Węgrowie przez sześć tygodni zastępował zawakowaną posadę swoim kaznodzieją, jak również zbór ewangelicki Warszawski zawakowaną posadę kaznodziei w Węgrowie każe zastąpić w ciągu trzech miesięcy. Kosztów zastępstwa wypływające koszta podróży poniesie ten zbór, w którym zastępstwo będzie miało miejsce, i również o to się postara, ażeby zastępujący otrzymywał mieszkanie i pożywienie.
Dla niezawodnego spełnienia i niezmiennego dotrzymania tego wszystkiego, oraz wykonania wszystkiego, w czasach teraźniejszych i przyszłych, własnoręcznie podpisuje się tak kolegjum kościelne zboru ewangelickiego A. C. w Warszawie, jak i upoważnieni zboru ewangelickiego A. C. w Węgrowie, w imieniu obu zborów, a na dowód wierności i jawnej dla każdego wiarogodności ten dokument zaopatrzono pieczęciami zborów i sporządzono dwa jednobrzmiące egzemplarze, z których jeden złożono w archiwum zboru ewangelickiego w Warszawie, drugi zaś wręczono upoważnionym delegowanym zboru ewangelickiego w Węgrowie. Działo się w Warszawie, dnia dziewiętnastego lutego, roku po narodzeniu Chrystusa Pana naszego tysiąc siedemset siedemdziesiątego dziewiątego.
(podpisano)
Prezes i ustanowieni starsi zboru ewangelickiego I. A. C. w Warszawie
wraz z ustanowionymi reprezentantami jako zebrane kolegjum kościelne.
Upoważnieni delegowani zboru ewangelickiego I. A. C. w Węgrowie,
Karl Heinrich Rambach mpr., Martin Krause.
Michol Grooll Praeses
(następuje 16 podpisów starszych i reprezentantów).
Przytoczyliśmy całkowitą treść tego dokumentu w dosłownem tłómaczeniu dlatego, żeby wykazać, że wobec takiej troskliwości i przezorności, jakiemi kolegjum Warszawskie niegdyś obdarzało i wspierało biedny zbór Węgrowski, w istocie mogła powstać nadzieja, że odtąd zbór ten, po tylu przejściach i walkach, znalazłszy wreszcie jaką taką podstawę istnienia, pocznie się rozwijać normalnie i dodatnio. Niestety, stało się inaczej.
------
Na niepomyślny wpływ tej okoliczności wskazuje ks. Tetzner na początku swego opisu wewnętrznego stanu parafji, jaki daje po dwudziestu latach swej pracy. Opis ten ze względu na to, że nietylko daje charakterystyczny bardzo obraz ówczesnej parafji, ale poniekąd rzuca i światło na działalność i dążności samego pastora, w tłómaczeniu przytaczamy prawie w całości, pomijając tylko niektóre zdania mniej ważne.
"Biorąc "kościół" jako miejsce zgromadzenia parafjan, to nie znać ani chęci, ani dbałości o dobro i utrzymanie kościoła; biorąc zaś "kościół" w znaczeniu społeczności członków pod jedną Głową, jako zgromadzenie ku wzajemnemu uszlachetnianiu moralnemu, to poczucie łączności, jednoczącej w jeden zbór luterski, oraz poczucie obowiązku do wzajemnej pomocy, a przeto poczucie wspólnego życia kościelnego jest bardzo małe. Może to stąd powstało, że i w małej odległości od kościoła pozwolono urządzić domy modlitwy, skutkiem czego parafjanie tylko w dnie uroczyste i komunijne liczniej przybywają do kościoła, gdyż liczba parafjan miejskich jest bardzo mała.
Do sakramentu przystępuje większość parafjan raz do roku, z wyjątkiem pojedyńczych, którzy to czynią dwa lub trzy razy, a bardzo niewielu co miesiąc. Prócz Wielkiego tygodnia i uroczystych świąt komunja św. odbywa się w pierwszą niedzielę każdego miesiąca, w inne zaś niedziele tylko wtedy, jeżeli zgłaszają się komunikanci. Chrzty domowe bywają nadzwyczaj rzadkie, i to tylko w znaczniejszej odległości od miejsca zamieszkania pastora. W ogóle sakrament chrztu św. odbywa się w kościele przez pastora na bardzo niewielu dzieciach (5 do roku); większą część chrztów odbywają kantorowie wiejscy, jako chrzty nagłe, potwierdzane przez pastora podczas objazdów wiosennych i jesiennych. Skutkiem tego dochody od chrztów są nieznaczne, gdyż opłaca się tylko niewielka taksa za spisanie aktu cywilnego. To samo odnosi się i do pogrzebów, których bardzo niewiele odbywa pastor; na znajdujących się w parafji 18 cmentarzach (nie policzone tu widać cmentarze w Białej, Międzyrzecu i Siedlcach, oraz dwa cmentarze filjału Sadoleś) ciała zmarłych po większej części chowają kantorowie wiejscy za wiedzą i pozwoleniem pastora. - Śluby z całej parafji odbywają się w kościele Węgrowskim przez pastora, i one jedynie przypominają parafjanom o przynależności do parafji Węgrowskiej. Dawanie ślubu w domu lub w domach modlitwy zdarza się nader rzadko. - Skutkiem wyprowadzenia się wielu wiejskich parafjan stopniowo zmniejsza się liczba komunikantów.
Nauka dzieci w domu podczas pierwszych lat młodości bardzo mało się praktykuje i po wsiach ogranicza się na wyuczaniu podług katechizmu Lutra modlitwy porannej i wieczornej, Ojcze nasz i 10 przykazań. Do szkoły dzieci uczęszczają od dziesiątego roku życia, większa część przychodzi dopiero w trzynastym lub czternastym, kiedy się zbliża czas konfirmacji; i wtedy jeszcze uczęszczanie dzieci do szkoły bywa bardzo nieregularne. Nauka w szkole trwa zaledwie sześć miesięcy, co przy małouz dolnionych nauczycielach sprawia, że postępy dzieci w szkółkach wiejskich są nieznaczne, tak iż dzieci z czternastym rokiem opuszczają szkołę, nauczywszy się zaledwie czytać po niemiecku i małego katechizmu.
Udziału w misji śród pogan i żydów parafja dotąd nie brała prawie żadnego, gdyż z żadnej strony nie było napomnień ku temu. Opieka nad biednymi i chorymi należy do czynności dozorów kościelnych i cmentarzowych, lecz wspólnego działania niema; prawie każda wieś zajmuje się swymi biednymi; w parafji niema jednak śród luteran ani żebractwa, ani proletarjatu. - Szpitalów ewangelickich niema; zdarzający się chorzy bywają pielęgnowani w domu i doświadczają, chociażby byli obcymi, serdecznego współczucia: więc i na takie cele kolekt nie bywa.
Moralność w ogóle, a szczególnie w obcowaniu obu płci jest nienaganna, uszanowanie cudzej własności jest ogólnie rozpowszechnione; wszeteczeństwo i kradzież tylko tam się zdarzają, gdzie się wkradł nałóg pijaństwa. Domowe i małżeńskie pożycie bywa zgodne; czystość mieszkań nie wszędzie bywa przestrzegana, gdyż pilność gospodyń jest ograniczoną, a lenistwo i niezdarność wieśniaków powszechnie są znane. Uczciwości śród nich znajduje się mało, samolubne zaś dążności bardzo są rozpowszechnione: stąd wiele zazdrości i mało przychylności ku drugim. Do panujących złych obyczajów zaliczyć trzeba wieczorne zwiedzanie karczmy wiejskiej przez gospodarzy; parobków i dziewki rzadko się tam widzi. Nałóg pijaństwa tem niemniej jest mało rozpowszechniony, nadmierne jednak pijanie gorzałki na weselach, pogrzebach lub chrzcinach często się zdarza. Zabobonne używanie dziwacznych lekarstw i upuszczanie krwi prawie w każdym wypadku, gdy ktoś czuje się niezdrów, należy do nadużyć, popieranych częstokroć nawet przez nauczycieli wiejskich.
Przed laty pojawiło się kilku baptystów, którzy "Jednak wszyscy wydali się do Cesartwa, a chociażby się i znalazł jeszcze jaki sektarz, to nie znajduje zwolenników; Irwingjanów niema wcale. Tu i owdzie są hernhuci. Przejść do innych wyznań nie bywało; a te, które może się zdarzały przy zawieraniu mieszanych małżeństw z katolikami, bywają utajone prawdopodobnie z polecenia duchowieństwa łacińskiego.
W ogóle pocieszający to objaw, że zborownicy rozproszeni w rozległej parafji, trzymają się zwiastowania łaski Bożej w Chrystusie, że na nabożeństwa objazdowe licznie się gromadzą i z prawdziwem pragnieniem przychodzą do wieczerzy Pańskiej, oraz że podczas nabożeństwa panuje cisza niczem niezakłócona, pomimo wielkiego ścisku w ciasnem pomieszczeniu, że zachowanie się ich jest przyzwoite i poważne."
Takie pojęcie o powierzonej mu parafji ks. Tetzner zachował do końca i pozostał wiernym jej pasterzem aż do śmierci; pomimo starości i połączonych z nią niedomagań pełnił jej posługę religijną nawet wówczas jeszcze, kiedy już nie był w stanie o własnych siłach ani wsiadać ani zsiadać z bryczki. Zmarł ks. Tetzner dnia 5 maja 1887 r., pozostawiwszy po sobie małżonkę Bronisławę z Kichlerów, czterech synów i jedną córkę. Zwłoki jego pochowane zostały na miejscowym cmentarzu obok starego kościołka, a mogiłę jego zdobi pomnik żelazny z napisem
z jednej strony:
S.P. Jan Tetzner Pastor Węgrowski urodzony d. 27 Grudnia 1816 zmarł d. 5 Maja 1887
z drugiej zaś strony:
Wdzięczni Parafjanie Pastorowi swemu za 43 lat śród nich mozołu.
W tym napisie oczywista pomyłka, gdyż czas "mozołu" ks. Tetznera śród parafjan Węgrowskich trwał lat 44.
------
Tymczasową administrację osieroconego zboru Węgrowskiego objął ks. Kacper Mikulski, pastor zboru Łomżyńskiego i administrator zboru Paprockiego, który już podczas ostatniej choroby ks. Tetznera od czasu do czasu go wyręczał. Administrator w końcu r. 1888 wydaje daleko mniej pochlebne świadectwo o wewnętrznym stanie parafji Węgrowskiej, niż to, które wypowiedział jej były jej pastor. Liczba komunikantów, która w 1885 r. wynosiła jeszcze 2400, w r. 1887 spadła do 1445, zaś w r. 1888 wynosi 1745. Liczba konfirmandów, wynosząca w r. 1885 - 86, zaś w 1887 r. - 84, spadła w r. 1888 do 72.
Po upływie roku wdowiego parafja została ogłoszona za wakującą. Zgłosił się ks. Lembke, b. pastor parafji Dąbie, który wprawdzie przedstawiony został jako jedyny kandydat i uzyskał zatwierdzenie Konsystorza, wybory jednak nie odbyły się, wskutek podania parafjan do Konsystorza o zaniechanie wyborów.
Podczas swej administracji ks. Mikulski pobudził parafjan do przybudowania wieży do nowego kościoła murowanego. Wykonanie jednak projektu musiał zostawić następcy, którym był
ks. Emil Eichelberger, b. wikarjusz zboru Warszawskiego. Ks. Eichelberger dnia 13 września 1890 r. objął parafję Węgrowską jako administrator, w następnym zaś roku jednomyślnie powołany został na pastora. Po załatwieniu wstępnych formalności zajął się on gorliwie restauracją kościoła i wybudowaniem wieży przy nim, oraz uporządkowaniem innych zabudowań parafjalnych. Koszta budowy miały być pokryte po części z zasiłku rządowego w ilości rs. 1700, po części z nadzwyczajnej składki budowlanej w ilości 2566 rs. Dzięki zabiegom pastora i członków kolegjum kościelnego, w r. 1898 ukończono budowę, przyczem gruntownie odrestaurowano kościół, i uroczyście poświęcono wieżę. Pod względem wewnętrznego stanu zboru, pastor ubolewa nad rozproszeniem parafjan na ogromnej przestrzeni, co dla nich jest przeszkodą w uczęszczaniu do kościoła a pastorowi uniemożliwia duszpasterstwo. Za najsmutniejsze pastor uważa położenie pojedyńczych jednostek lub rodzin w rozproszeniu żyjących śród katolików, gdyż tacy zbyt łatwo przywykają do obyczajów i wyznania swego otoczenia, co sprzyja zawieraniu mieszanych małżeństw, których potomstwo samo przez się staje się zdobyczą katolicyzmu, lub wyrasta w zupełnej ciemności religijnej. Ogólną liczbę parafjan (około 2000) pastor bezwarunkowo określił zbyt nisko. Liczba komunikantów znowu podniosła się do 1928, a konfirmandów było 98 (w r. 1891).
Nader krótki był czas urzędowania ks. Eichelbergera w Węgrowie, gdyż w październiku 1894 r. opuścił go dla objęcia parafji Marjamopolskiej, dokąd został wybrany. Tymczasowa administracja znowu powierzona została ks. Mikulskiemu. Z początkiem zaś 1895 roku parafję ogłoszono wakującą, a że pierwszy wyznaczony termin minął bezskutecznie przeto Konsystorz wyznaczył drugi termin po upływie którego kolegjum kościelne, z powodu cofnięcia się innych, przedstawiło jednego tylko kandydata, który dnia 2 lipca 1895 r. jednomyślnie pastorem wybrany został. Jest nim obecnie tu urzędujący
ks. Gustaw Herman Knothe, który dnia 5 sierpnia dla objęcia parafji przybył do Węgrowa z Sobiesęk, w gub. Kaliskiej dotychczasowego miejsca urzędowania. Uroczysta jego instalacja, dokonana przez NPW. ks. superintendenta generalnego, odbyła się dnia 1 września 1895 r.
Działalność obecnego pastora Węgrowskiego nie należy jeszcze do przeszłości, przeto o niej tu nie może być mowy.
Kończymy więc to pasmo wspomnień 250-lecia przeszłości zboru Węgrowskiego, któremi podzieliliśmy się z czytelnikami "Zwiastuna," krótkim poglądem na obecny stan parafji, opartym na ostatniem obszerniejszem sprawozdaniu urzędowem. Zewnętrzny liczebny stan parafji niech wyjaśni statystyczna tabliczka za ostatnie pięciolecie:
| rok | ochrzczo- nych dzieci | zaw. małż. | zmarłych | konfir- mantów | komu- nikantów | rodzin | dusz |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1895 | 181 | 30 | 103 | 92 | 1718 | 527 | 2737 |
| 1896 | 193 | 29 | 101 | 41 | 1584 | 546 | 2829 |
| 1897 | 175 | 26 | 115 | 77 | 1872 | 550 | 2850 |
| 1898 | 161 | 16 | 92 | 57 | 1762 | 560 | 2920 |
| 1899 | 159 | 35 | 92 | 1928 | 580 | 3030 |
Co do wewnętrznego stanu parafii pastor mógł skonstatować, że zwłaszcza od końca 1896 r., życie religijne i kościelne w ogóle się ożywiło. Szczególnie w dwóch bardziej zaludnionych kantoratach łaska Boża sprawiła obudzenie się z poprzedniej martwoty duchownej, a że to nie było przemijającym jakimś poruszeniem tylko, lecz owocem prawdziwej działalności Ducha św. stwierdza się tym, że ochota do Słowa Bożego ustawicznie wzrasta. W innych częściach rozproszonego zboru (...)